Listopad w kilku słowach, obrazach i dźwiękach

Z małym poślizgiem, bo ostatnio sporo się działo, ale jest. Tak sobie właśnie policzyłam, że ten listopad to dwieście siedemdziesiąty drugi miesiąc mojego życia. To właściwie wcale nie wydaje się dużo, mieć na koncie 272 miesiące, prawda? Warto troszczyć się o każdy z osobna w tej wyjątkowej kolekcji.

 

Listopad rozpoczął się dla mnie od przytulania kotów w domu rodzinnym. Było mi się na Podkarpaciu, w Krakowie nawet było mi się też, a Elkon z tej okazji zrobiła zdjęcie mnie patrzącej na świeczkę. Fajną świeczkę w fajnej knajpce na krakowskim Kazimierzu, żebym jeszcze tylko pamiętała nazwę tej knajpki.

Mruczymy sobie. 🐾 #home

A photo posted by Natalia Kida (@zielonymokiempl) on

Zamyśliłam się chwilę nad piwem, a Ela zrobiła mi w tym czasie takie ładne zdjęcie. 🌟

A photo posted by Natalia Kida (@zielonymokiempl) on

Na  zdjęciu z Kiarą widać po powiększeniu dość paskudny trądzik starannie przykryty trzema warstwami makijażu. Niestety walczę ostatnio z cerą, a listopad upłynął mi w dużej mierze na robieniu różnych badań i wizytach u lekarzy. Zmierza to powoli ku lepszemu, bo przyczyny problemów zostały namierzone i do wiosny liczę na odzyskanie ładnej cery. Tak więc spoko, nie będę ogrem do końca życia.

 

Widok z Altum zanim nastała Wielka Mgła ☁ #poznan #uep #ckzamek

A photo posted by Natalia Kida (@zielonymokiempl) on

 

Można było ostatnio zobaczyć na moim profilu trochę zdjęć Poznania. Luuubię to miasto, mimo że jest tak daleko od moich rodzinnych stron i muszę spędzać 11 godzin w pociągu, żeby wrócić do domu. W gruncie rzeczy to cała Polska jest moim domem, tak często ją przemierzam wzdłuż i wszerz.

 

Czy ja się aby nie rozpieszczam za bardzo? 😁 Jutro basen, spalę to! #rogalmarcinski #hygge #guiltypleasures

A photo posted by Natalia Kida (@zielonymokiempl) on

Małe przyjemności ☕ W taki pochmurny dzień nie pozostaje nic innego! #macaroons #coffee #guiltypleasures

A photo posted by Natalia Kida (@zielonymokiempl) on

Mógłby jakiś obserwator odnieść czasem wrażenie, że żywię się wyłącznie deserami. Otóż nie, ale one są wyjątkowo fotogeniczne:) Jesienią i zimą pozwalam sobie na więcej rozpusty. To taki czas, kiedy należy się bardziej sobą zaopiekować – i dokarmić, i dotulić, i rozpieścić. To ładowanie akumulatorów, żeby przetrwać zimę. Ale nie chcę tak całkiem zarosnąć tłuszczem, więc była też joga i trochę aktywności fizycznej!

 

To musi być dobry wtorek. #haveagoodday 🐼

A photo posted by Natalia Kida (@zielonymokiempl) on

 

Nie usuwałam sobie syfów na zdjęciu wyżej, więc jakaś poprawa stanu skóry w stosunku do początku miesiąca jest – ale trzy warstwy podkładu i filtr instagramowy nadal robią główną robotę. :D Z instagramem jakoś łatwiej być ładnym. Żeby tak się dało w prawdziwym życiu te filtry zakładać!

W każdym nieszczęściu jest coś dobrego. Trądzik (nie widzicie jego skali, bo nie widzicie zdjęć bez makijażu, musicie więc wierzyć na słowo) zdystansował mnie trochę do własnej urody. Czasem wyglądam lepiej, czasem gorzej, ale nikt nie powinien tego komentować. Ładna skóra – i wszystko inne – nie jest dana raz na zawsze, a z drugiej strony, problemy zdrowotne i gorsza kondycja ciała też są tymczasowe. Mogę czasem wyglądać źle i nikomu nic do tego.

 

FAJNOŚCI LISTOPADA

Udało mi się kupić karnet na jogę, chodzić na nią i nawet złapać zajawkę. Bardzo, bardzo mi to służy. Wyginam na macie te swoje długie kończyny we wszystkie strony świata i na sto różnych sposobów, a po skończonej sesji czuję się jak dobrze naoliwiona maszyna. Tak jakby mnie ktoś rozłożył na części, naprawił każdy element z osobna i poskładał z powrotem. Jest w tym wszystkim jakiś głęboki kontakt z własnym ciałem i nowy rodzaj świadomości. Karnet co prawda mi się skończył i opóźniam kupno kolejnego, bo złapałam ostatnio przeziębienie, ale w przyszłym tygodniu na pewno wracam na matę.

Na blogu pojawiło się pięć tekstów. Było o ważnych dla mnie cytatach, refleksja o Polsce z okazji 11 listopada, podsumowanie jesiennego wyzwania fotograficznego, trochę o produktywności i wreszcie o paradoksie szkoły. Jeśli przegapiliście, to zapraszam do nadrobienia.

 

COŚ, CZYM CHCĘ SIĘ PODZIELIĆ

Zachwytem miesiąca jest zdecydowanie kanał Studio Accantus. To znaczy znam go od dawna, prawie od jego początków, ale w listopadzie zmaltretowałam go wyjątkowo i przesłuchałam prawie wszystko po kilkanaście razy. Jeśli czegoś ludziom zazdroszczę, to zdolności wokalnych. Jest to jakimś śmiesznym paradoksem, że człowiek tak bardzo wrażliwy na śpiew (to znaczy ja) sam urodził się z dość ułomnymi strunami głosowymi i praktycznie żadną skalą głosu. W każdym razie bezgranicznie podziwiam tych, którzy za pomocą śpiewu potrafią wzruszać, docierać do wrażliwości nawet najbardziej zatwardziałych serc i wywoływać w widowni lawinę emocji.

Za głos takiej Sylwii Banasik – do odsłuchania na przykład tutaj – oddałabym królestwo, sprzedała duszę i podpisała wszystkie cyrografy świata. Jeśli ktoś ma mi do zaproponowania podobny deal, proszę pisać. Wszyscy w Studiu Accantus są po prostu genialni, bardzo świadomie używają swoich talentów i naprawdę można ich słuchać i słuchać, całą jesień i zimę. A potem jeszcze wiosnę i lato i tak do końca świata. Nagrywają głównie piosenki z filmów animowanych i musicali, ale można znaleźć tam dużo więcej – co kto lubi. Podoba mi się, że wszystko robią po polsku i tłumaczą piosenki oryginalnie angielskie w taki sposób, że brzmią równie dobrze, jeśli nie lepiej! Przykładowo tutaj polski cover znanego wszystkim Something Stupid  Robbie Williamsa:

 

Jest tego duużo więcej i w różnych stylach, przejrzyjcie dokładnie ten kanał. Uważam, że takich ludzi powinno się wspierać, promować i solidnie płacić za bilety na ich koncerty, żeby mogli utrzymywać się z tego, co robią najlepiej i dzielić swoim talentem z innymi. Jeśli ich działalność nie jest piękna, to nie wiem, co jest.

Żeby już całkiem przeładować ten wpis najbardziej uroczymi rzeczami we wszechświecie, to dorzucę jeszcze piosenkę z Króla Lwa w aranżacji wiadomo czyjej. Bajki, która chyba najbardziej ukształtowała mnie jako człowieka – w końcu obejrzałam ją przynajmniej kilkadziesiąt razy. W ciągu swojego życia dobiję jeszcze pewnie do kilkuset.

 

Tym optymistycznym akcentem życzę wszystkim miłego grudnia :) Niech będzie rozśpiewany!

 

  • Elżbieta Wator

    Kraków zaprasza częściej, a knajpa nazywała sie Mechanoff ;>

  • Magdalena Stachowiak

    Ja borykam się z trądzikiem od końca podstawówki, więc wiem o czym mówisz. Aktualnie jest dużo lepiej, ale już dawno mam dystans do tego. Kiedyś martwiła mnie każda blizna, która przebijała przez podkład, a teraz – zupełnie nie zwracam na to uwagi i już nie wstydzę się wyjść bez makijażu. ;)

    Poza tym, strasznie mi się podoba zdjęcie sprzed Posnani, udało Ci się ją tak złapać, że wygląda naprawdę świetnie, bo na żywo wydawała mi się bardzo średnia.

    • Zmora dzisiaj z tym trądzikiem, ale też nie koniec świata i przy odpowiednim traktowaniu w końcu łagodnieje :)
      Tak, wykonienie „Królowie świata” też jest genialne! Ach ten Kuba Jurzyk :D Miód na uszy, no co tu kryć, miód. Fajnie, że w każdą środę wrzucają nowy filmik, teraz zawsze witam środy z uśmiechem :D

  • Haha, to prawda, desery najlepiej wyglądają na zdjęciach:) A to zdjęcie ze świeczką- magia!

  • joga rewelacyjna sprawa :)) przymierzam się do powrotu, po trudnym wypadku i złamaniu kości udowej ;/ cerą się nie przejmuj :) każdy czegoś w sobie nie lubi, nikt nie jest doskonały :) NA SZCZĘŚCIE :)

  • odpaliłam piosenki i odpłynęłam w ich twórczości… chętnie zobaczę więcej!

  • Cudownie czytać, że spodobała Ci się joga – dokładnie tak jak Ty, mam wrażenie, że podczas tych ćwiczeń każdy z elementów mojego ciała zostaje naoliwiony i generalnie dopieszczony :) A kwestia cery to niestety również mój problem – przez kilka lat zawieszony, bo stosowałam kurację hormonalną, ale odkąd odstawiłam leki widzę, że znowu wraca. Na szczęście teraz mam do tego dużo większy dystans niż kiedy miałam 17 lat i pryszcz na czole wydawał się wystarczającą motywacją, by przez cały dzień nie wyściubić z domu nosa :)

  • Poznań się poleca do zwiedzania! :D