O kobietach sukcesu, pieniądzach i słowie na 2017 rok

Dokładnie rok temu, w styczniu, przeczytałam ten wpis Aliny. Chodziło w nim o ideę one little word, czyli o wybranie sobie słowa-drogowskazu na cały przyszły rok. Tylko jednego, na tym właśnie polegała trudność zadania – szczegóły możecie znaleźć w powyższym linku.


Czasami piszemy długie i zawiłe postanowienia, które trudno zapamiętać, a co dopiero je wykonać. Tutaj idea jest minimalistyczna: jedno jedyne słowo. Alina wybrała na 2016 słowo RAZEM. Ja dumałam nad tym wtedy, dumałam i ostatecznie nic nie wymyśliłam: nie miałam w stosunku do 2016 żadnych wielkich oczekiwań ani konkretnego planu. Mój poprzedni rok to był taki freestyle – wspaniały, ale trochę przypadkowy.

Tym razem moje one little word przyszło do mnie samo. Brzmi ono SAMODZIELNOŚĆ. Bo to jest rok, w którym czuję się gotowa zbudować wokół siebie solidne, finansowe fundamenty. Pieniądze nie są dla mnie celem samym w sobie, ale dają poczucie bezpieczeństwa i niezależności, a te są niezbędne do dobrego samopoczucia. Za pieniądze można wynająć na wyłączność śliczne, luksusowe mieszkanko w nowym budownictwie – takie ze zmywarką i dużą wanną, na której ustawi się świeczki i będzie się relaksowało w sobotnie wieczory po bardzo produktywnym tygodniu. Można sobie nie żałować na podróże i poszerzać swoje horyzonty, odwiedzając różne kontynenty. Można odkładać na koncie i budować bezpieczeństwo swoje i swojej rodziny, nie będąc tak bardzo zależnym od wydarzeń losowych.

 

W 2017 będę mieć już 23 lata. W okolicach czerwca szczęśliwie obronię pracę licencjacką i stanę się posiadaczką wykształcenia wyższego niepełnego, a dalsze losy mojej formalnej edukacji pozostaną pod znakiem zapytania. Jeśli nie będę w stanie pogodzić studiów magisterskich z samodzielnym utrzymywaniem się, to prawdopodobnie z nich zrezygnuję.

W 2017 będę wreszcie poważnym człowiekiem z wyprasowaną koszulą i pięknie pomalowanymi paznokciami bez żadnych odprysków. Będę chodzić do pracy z radością i stukać obcasami po korytarzach miejsc, w których zatrudnia się kobiety sukcesu. Będę używać czerwonej szminki w odcieniu zwycięstwa i roztaczać wokół siebie zapach perfum z nutą zawodowego profesjonalizmu. A co!
Być może będzie to jednak wyluzowane miejsce pełne kreatywnych dusz, gdzie można przyjść w różowej bluzie z kapturem i nikt nie ma nic przeciwko, dopóki dobrze wykonuję swoją pracę. W tym wariancie mojej przyszłości nie stukam już obcasami jak kobieta sukcesu, ale kłapię po korytarzu przetartymi trampkami triumfu i jest równie wspaniale.

Może wydarzy się jeszcze inaczej. Jestem otwarta na różne scenariusze, dopóki jest to praca, którą lubię i chcę wykonywać. Bo przecież nie chodzi o to, żeby pracować gdziekolwiek – ma to być jeszcze zgodne ze mną i odpowiednio rozwijające. Cała sytuacja odbędzie się prawdopodobnie w dwóch krokach: od marca praca na pół etatu, uwzględniając ostatni semestr moich dziennych studiów i pisanie licencjatu, a od lipca już na cały. Tak – wygląda na to, że będę wreszcie poważnym człowiekiem! SAMODZIELNOŚĆ to moje słowo-drogowskaz na 2017 i główny motyw tego roku.

 

Jednak to nie pieniądze są najważniejsze.

W 2017 chciałabym dla siebie i dla Ciebie, żebyśmy przebywali wyłącznie w gronie ludzi, którzy życzą nam jak najlepiej. Takich, którzy nas lubią, wspierają i są z nas dumni – na innych szkoda naszego czasu. Jakiekolwiek jest Twoje słowo-drogowskaz na ten rok, staraj się przebywać tylko z tymi, którzy Cię w tym wspierają.

A jeśli masz ochotę podzielić się swoim własnym one little word w komentarzach, to z ciekawością poczytam :)

 

  • Elżbieta Wator

    moje one little world to KRYSZTAŁY. hehehehehehehhehehe :D
    a tak serio to ROZWÓJ. :)

  • Samodzielność, to piękna sprawa – trzymam kciuki za Twój klucz:) Ale już wiem, że będzie dobrze- piszesz o tym w tak dojrzały sposób, że po prostu nie widzę innej opcji:)

  • Trzymam kciuki – niezależność finansowa jest po prostu fajna, nawet jeśli lakier odpryskuje a Ty szurasz po korpodywaniku butami trekkingowymi, jak w moim przypadku. :) Dasz radę!

  • Ja postanowień nie robię, ale.. Podjęłam kilka decyzji i zaczęłam je wdrażać. Jak przeczytałam twój post to pomyślałam, że większość z nich możnaby podsumować jednym – cierpliwość.

  • Shizuko Alice

    Życzę powodzenia, ja postanowienia noworoczne wymieniłam na cele i plany!

  • Matrony.pl

    Też wybrałam jedno słowo na 2017 rok. Zachęciła mnie do tego autorka „Bóg nigdy nie mruga” – Regina Brett. Moim słowem jest moje imię. Zawsze robiłam coś dla innych i zaniedbywałam siebie. W tym roku chcę, aby było na odwrót. Na razie jest dobrze, ale wiem, że serce mam ze szkła i zaraz na czyjąś prośbę się ugnę i pomogę.

    • Piękny pomysł :) Bardzo trzymam kciuki! Czytałaś może książki lub bloga Agnieszki Maciąg? Ona dużo pisze o dbaniu o siebie jak o najbliższego przyjaciela, którym przecież dla siebie jesteśmy. Jeśli Ci się podobała Regina Brett, to Agnieszka Maciąg też będzie strzałem w dziesiątkę.

      • Właśnie wróciłam z księgarni z książką Agnieszki – „Pełnia życia”. Wcześniej troszkę o niej słyszałam, ale dopiero po Twojej odpowiedzi znalazłam ją i jej bloga. Dziękuje <3

        • Ale fantastycznie! Ja „Pełnię życia” dostałam w święta pod choinkę i jestem świeżo po lekturze, książka tak ciepło i pozytywnie napisana, że chce się do niej wracać:) Daj znać jakie wrażenia, gdy przeczytasz:)

    • Sit

      Pięknie powiedziane!

  • Sit

    Hm, moje one little word to chyba PASJA. Albo NIEZALEŻNOŚĆ, nie jestem pewna. Chociaż „niezależność” jest chyba jednym z tych słów, które towarzyszy mi od zawsze: takie słowo-klucz do wszystkiego, co robię. Hm, to jednak nie jest takie łatwe, jak mogłoby się wydawać ;-)
    W każdym razie: sukcesów!