O wyjątkowych blogach, czyli Share Week 2017

Gdyby podzielić moje życie na część, w której nie czytałam blogów i na drugą, w której czytałam, to ta druga byłaby znacznie dłuższa. Pamiętam jeszcze złote czasy tenBitów, później mylogów, eblogów, blogów, ownlogów, photoblogów – pięknie to wszystko ewoluowało

Pamiętam mojego pierwszego bloga we wczesnej podstawówce, na którym zamieszczałam głównie brokatowe gify i laleczki z dollsmakerów. Wszystko się tam mieniło kolorami, świeciło i błyszczało, a po całej stronie padały śnieżynki czy jakieś słodkie serduszka, w zależności od pory roku. Pamiętam mój pierwszy pomarańczowo-różowo-czerwony szablon pobrany ze strony pewnej Madzi – zupełnie inny niż te, których używa się dzisiaj. Miałam też na swoim koncie prowadzenie strony o Toli i Ali z Blog27, którego to zespołu byłam wielką fanką gdzieś w okolicach piątej klasy podstawówki. Na szczęście gust muzyczny mi się od tamtego czasu bardzo zmienił, uff!

W każdym razie blogi zawsze były ważną częścią mojego życia. Sporo znajomości nawiązanych przez internet przeszło z czasem do realnego życia i trwają do dzisiaj, z czego bardzo się cieszę i liczę, że ten trend będzie dalej trwał. O ile cudze blogi czytam niezmiennie od lat, tak z tymi zakładanymi przeze mnie było różnie – najczęściej traciłam do nich zapał po kilku-kilkunastu miesiącach i dawałam im umrzeć śmiercią naturalną, by rok później zacząć jeszcze raz. I tak w kółko.

Lista blogów, które uważam za najlepsze, stale się zmienia – tak jak zmieniają się moje zainteresowania. Jest tych blogów w gruncie rzeczy sporo, ale dzisiaj napiszę tylko o trzech, zgodnie z zasadami Share Weeka organizowanego od kilku lat przez Andrzeja Tucholskiego. Jeśli jeszcze nie wiecie, Share Week to coroczna inicjatywa, w której blogerzy polecają blogerów. To okazja, żeby odkryć wiele nowych miejsc w sieci i dzielić się z resztą świata tymi, które są nam najbliższe. Więc nie przedłużając, oto moje typy!

 

Riennahera

Dlaczego polecam? Przede wszystkim dziewczyna dobrze pisze. Ma ładne włosy, ładne myśli i ładne życie. Ma też dobry gust i dużą wiedzę, cięty język, inteligencję i poczucie humoru, które mi odpowiada. Mieszka w Londynie, więc przyjemnie jest podpatrzeć na świetnie zrobionych zdjęciach jej londyńską rzeczywistość. To jeden z nielicznych blogów, na których czytam każdy post, a nie tylko te, które interesują mnie tematycznie. Chyba dlatego, że czytam go ze względu na Autorkę, a nie poruszaną tematykę. Takich miejsc mi w blogosferze brakuje – chciałabym, żeby więcej osób miało tyle charakteru co Riennahera.

 

Styledigger

Asia jest ode mnie tylko kilka lat starsza, a zdążyła już wydać dwie książki i założyć świetnie działający biznes z pięknymi piżamami (tu jej marka Lunaby). Ma słodkiego psa Chrupka przygarniętego ze schroniska i fajne życie, które także lubię podglądać. Dobrze pisze, podróżuje do ciekawych miejsc, a przy tym jakoś tak dobrze ogarnia życie. Obserwowanie takich ludzi działa na mnie pozytywnie i mobilizująco, może pewnego dnia też będę takim ogarniaczem życia, kto wie.

 

Musicalna

To młode miejsce, ze stażem zbliżonym do mojego, ale Asia już zdążyła mi zaimponować. Wkręciłam się w tego bloga ze względu na jego tematykę, bo ostatnio zaczynam coraz bardziej wsiąkać w musicale i chętnie czytam związane z tym informacje lub wywiady z aktorami. Nie tak dawno pojawił się na Musicalnej wywiad z Sylwią Banasik, topowym damskim wokalem Studia Accantus! Jak zobaczyłam, że Asia spotkała się (niejednokrotnie) z Sylwią, moją pierwszą myślą było: hmm, może to jakieś dalekie koleżanki, po znajomości się udało. Tymczasem nie. Było to rezultatem tego, że Asia nie boi się wychodzić z inicjatywą – podeszła do Sylwii po jej koncercie raz i drugi, później poprosiła o wywiad, potem jeszcze kolejny. Troszkę mam tu ukłucie zazdrości, bo ja bym też z Sylwią chętnie wypiła niejedną kawkę. Ale ja bym znowu nie miała tyle odwagi, żeby tak po prostu zagadywać do ludzi w rodzaju wspaniałych muzyków, którzy mnie onieśmielają :D Mało kto mnie onieśmiela, ale moi ulubieni ludzie sceny należą do tej grupy.

Naprawdę mi to zaimponowało. Takie sytuacje pokazują, że czasami trzeba mieć tylko pomysł na siebie, pasję i trochę odwagi, żeby nie bać się wychodzić do ludzi. Jeśli interesujecie się musicalami, to bardzo polecam bloga Asi – czuję, że ona może zawędrować daleko.

 

To by było na tyle, jeśli chodzi o tegoroczny Share Week :) Jak widać, w moim zestawieniu same kobiety. Ale jakież to kobiety!

A Wy? Jakie blogi lubicie czytać najbardziej i do kogo najczęściej wchodzicie?

  • Super mi miło!

  • Ola

    Uwielbiam akcję shareweek :) Nagle poznaję kilkadziesiąt nowych blogów, o których wcześniej nie miałam nawet pojęcia, a w sumie o to w tej akcji chodzi, więc idealnie spełnia swoje cele. Zaczęłam czytać posty Rennahery i rzeczywiście są bardzo ciekawe!

  • Jak to się stało, że nie mam pojęcia co to jest tenBit? :O
    Ech, nasze życie bez blogów byłoby takie nudne. Chwała Andrzejowi za Share Week’a – ile nowych blogów mam nagle do obczajenia ;)

    • tenbit to pierwsze miejsce, gdzie można było założyć bloga :) blogowa epoka kamienia łupanego, były one baardzo brzydkie, w domyślnym szablonie zmienić się dało tylko jakieś detale. Pamiętam to jak przez mgłę – ciemne i brzydkie layouty, na które wszyscy byli skazani :D
      to było gdzieś koło mojej drugiej-trzeciej klasy podstawówki, więc okolice 2003 roku? później przyszedł blog.pl i wszystko stało się ładniejsze :D

      • a widzisz, moja przygoda zaczęła się dopiero na blog.pl (kiedy jeszcze był darmowy) gdzieś koło 2004 roku. wow, tylko rok różnicy, a tenbit już wyparty :D

  • Kurczę, Tucholski zawojował świat tym Share Weekiem, mam jeszcze dwa dni, żeby się zdecydować na udział. :D

    Akapit o szablonach, dollsach i glitterach złapał mnie za serce, tak dobrze to pamiętam! :D

  • Bardzo lubię Riennaherę. :) Wiesz co, ja w gimnazjum odwiedzałam jakiegoś bloga o Blog27, może to był Twój? Ale to by było spotkanie!

  • Dzięki za Musicalna! To chyba bardzo nasze klimaty z tego co widzę :D