Słowo na poniedziałek

Dziś będzie krótko, ale ponieważ staram się wyrabiać w sobie zdrową regularność w działaniu, to postanowiłam publikować nowy wpis w każdy poniedziałek.

Jeszcze nie wiem, czy mi to wyjdzie, ale takie jest założenie – wpis w każde poniedziałkowe popołudnie/wieczór, choćby miało być bardzo zwięźle. To dobry pomysł, żeby przyzwyczajać do regularności siebie i Was, a zainspirowało mnie do tego Studio Accantus, które od dłuższego czasu systematycznie publikuje nowe nagranie w każdą środę. Dzięki temu środowy wieczór stał się dla mnie synonimem nowej piosenki. To miły rytuał, na który zawsze czekam i ten dzień tygodnia kojarzy mi się właśnie z tym – dlatego myślę, że wprowadzanie tego typu zwyczajów i przyjemna przewidywalność może być całkiem fajna. A skoro już przy Studiu, to w ten weekend idę na koncert Kuby Jurzyka i baaardzo mnie to raduje, bo jego recital to dokładnie to, czego mi w tej chwili trzeba. Nie mogę się doczekać!

 

 

Ostatnie dni wypełnia mi niezmiennie pisanie licencjatu. Niedługo muszę oddać gotowe dwa rozdziały, ale kiedy już zostaną zatwierdzone przez promotorkę, trzecią część będę mogła bardziej rozciągnąć w czasie. To oznacza mniejszy rygor niż ten, który mam w tej chwili. Póki co siedzę głównie nad książkami o strategiach inwestycyjnych funduszy emerytalnych :) Ale oczywiście odrywam się od tego czasem i czytam w przerwach inne rzeczy. I tak ostatnio wpadł mi w oko cytat, którym chciałabym się z Wami podzielić. Odkąd go przeczytałam na blogu kulinarnym Natchnionej, ciągle siedzi mi w głowie.

 

W życiu tak już często bywa, że najpiękniejsze prezenty od losu dostajemy opakowane w problem.

 

Słowa te należą do mamy Weroniki Madejskiej, autorki bloga Natchniona. Weronika jako dziecko zmagała się z bardzo silnymi bólami brzucha – z czasem okazało się, że cierpi na nietolerancję glutenu i musi odtąd być na restrykcyjnej diecie bezglutenowej. Wiadomo, co to oznacza, kiedy z dnia na dzień nie można jeść tyylu pysznych produktów, do których było się przyzwyczajonym i dziewczyna była początkowo zrozpaczona, jak bardzo straciło na smaczności jej jedzenie. Została niemoc i bezradność, bo dania bezglutenowe były po prostu papierowe i niedobre, a przecież jedzenie jest jedną z większych przyjemności w życiu.

Jednak z czasem sama zaczęła eksperymentować. Uczyła się gotować tak, żeby poza tym, że potrawa jest bezglutenowa, była również bardzo smaczna. Dzisiaj uczy tego innych. I tak szukając rozwiązania dla swoich problemów, odkryła w sobie kulinarną pasję, którą zajmuje się do teraz. Tworzenie nowych przepisów, które publikuje na blogu, jest jej pracą zawodową – wydała też książkę Bez glutenu. Bez wyrzeczeń oraz Słodkie sekrety i ciągle odnosi kolejne sukcesy. Ale wszystko zaczęło się od nieprzyjemnych dolegliwości w dzieciństwie.

To tylko przykład problemu, z którego wynikło wiele dobrego. Ten cytat można odnieść do bardzo wielu sytuacji w życiu. Odniosłam go do swoich zmartwień i jakoś mi się zrobiło lepiej, bo zgadzam się, że często tak to właśnie działa. Rozwiązywanie problemów uczy bardzo dużo i nabywa się przy tym wiele umiejętności i cech charakteru, których by się nie miało, gdyby ten problem nigdy nie wystąpił. Więc może po to są problemy.

Uzmysłowienie sobie tego poprawia mi nastrój i dodaje sił do walki z niektórymi trudnościami. Dlatego chciałam się tym z Wami dzisiaj podzielić :)

Co myślicie o takim spojrzeniu na problemy?

 

PS: Zdjęcie główne pochodzi z moich ostatnich fotograficznych spacerów w celu uchwycenia złotej godziny, kiedy to słońce świeci najładniej. Idzie wiosna, robi się jaśniej i na nowo mam ochotę fotografować. Wkrótce więcej.

 

  • Piękne zdjęcie! Mi muzycznie ostatnio ciągle towarzyszy ścieżka dźwiękowa z „La la land” – nie mogę się oderwać i aż kusi mnie, żeby pójść kolejny raz do kina, no ale bez przesady! :D

  • Zdjęcie piękne i fantastyczne to zdanie – wpiszę je sobie do kalendarza. Mamy to jednak najmądrzejsze stworzenia na świecie. :) Aż zaczęłam się zastanawiać, ile takich prezentów pod przykrywką dostałam od życia… Podoba mi się też Twój pomysł z nowym wpisem co poniedziałek. No i baw się dobrze na koncercie!

  • Cytat bardzo piękny i w swoim przesłaniu bardzo trafny i prawdziwy. Choć często problemy nas przygaszają, sama jestem w takim momencie, to kiedy już się nauczymy go zwalczyć okazuje się, że przyniósł nam wiele dobrych, nowych rzeczy, które ostatecznie sprawiają, że wychodzimy na plus. :) Cytat sobie podkradam i będę do niego wracać w gorszych chwilach ;) piękne zdjęcie czekam na więcej! :)

  • O, uwielbiam Studio Accantus! Trzymam kciuki za licencjat, oby ci się szybko pisało :)

  • Przede wszystkim trzymam kciuki za pisanie licencjatu!
    A cytat jest bardzo trafny. :)